SXO to skrót od Search Experience Optimization (tłumacząc dosłownie na język polski – optymalizacja doświadczenia wyszukiwania). Jest to relatywnie młody termin, lecz pochodzi z połączenia tych lepiej znanych – SEO oraz UX. Coraz częściej wskazuje się też na trzeci, równie istotny komponent – CRO (Conversion Rate Optimization), czyli optymalizację współczynnika konwersji, bez którego samo dopasowanie treści i wygody użytkowania nie przełoży się na realne wyniki biznesowe.

SXO = SEO + UX (+ CRO)

Założeniem SXO jest w takim razie połączenie optymalizacji pod kątem wyszukiwarki ze stroną funkcyjną samej strony. Pozycjoner zajmujący się SXO skupi się na tym, by zgadzały się frazy kluczowe na stronie, domena posiadała dużo backlinków oraz by treści były aktualizowane.

Funkcjonalność, która przekłada się na wyższe pozycje

Ponadto w tym podejściu zadba o samą funkcjonalność witryny. Zależeć mu będzie na tym, by była ona jak najbardziej przyjazna dla klienta – liczy się tu m.in. szybkość ładowania, przejrzysta nawigacja i responsywność na urządzeniach mobilnych. To podejście ma wpłynąć nie tylko na lepszą pozycję podczas wyszukiwania, lecz również na większą konwersję, czyli działanie klienta, na którym nam zależy.

SXO w praktyce

Przykładowo gdy zajmujemy się SXO dla radcy prawnego, zależeć nam będzie nie tylko na tym, by jego strona była wyświetlana jak najwyżej, ale również na fakcie, by potencjalni klienci wchodzący na tą stronę faktycznie nimi zostawali. W praktyce oznacza to zadbanie o czytelny opis usług, łatwo dostępny formularz kontaktowy oraz szybkie ładowanie strony – bo nawet najwyższa pozycja w wyszukiwarce nie pomoże, jeśli użytkownik opuści witrynę, zanim zdąży się z nią zapoznać.

Ocena 5 z 5